Rozdział 4



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudził mnie śmiech, spojrzałam w stronę łóżka Niki, oprócz niej zobaczyłam jeszcze Sama i Avana. Szybko zakryłam się kocem po czubek głowy.
- Nie możecie mnie widzie w takim stanie! – Krzyknęłam i owinięta ruszyłam do łazienki
Tam lekko umalowałam się, spięłam włosy w kucyka i ubrałam się w moje wcześniej przygotowane rzeczy. Były nimi czarne leginsy, szorty i luźną koszulkę „FC BARCELONA”. Osądziłam, że nie wyglądam źle i wyszłam do reszty. Usiadłam na łóżku, ale przypomniałam sobie coś i podeszłam do mojej walizki siadając przy niej. Zaczęłam przewalać wszystkie moje ubrania.
- Co robisz? – Spytała Niki
- Idę dziś do klubu, muszę dobrze wyglądać. – Powiedziałam nadal nie odrywając wzroku od walizki
- Sama? – Tym razem Sam zapytał
- Nie, no, co ty? Z Jakiem, Lukiem, Zaynem, Alexem i Liamem... Nie wiem kto jeszcze będzie.
Chyba ich to zdziwiło, nie rozumiem co jest w tym dziwnego, że jestem pierwszakiem i zadaję się z chłopakami z bractwa. Czy oni są jakoś bardzo bardzo popularni? Albo czy dopuszczają do siebie tylko tym ‘najlepszych’? Widocznie jestem warta ich towarzystwa. Wybrałam strój nie pokazując go reszcie. Usiadł obok nich na łóżku, kompletnie, ale nie słuchałam ich rozmowy. Myślałam o czymś zupełnie innym. Po paru godzinach Nicole zaprowadziła ich do drzwi. Zdążyła usiąść obok mnie i otworzyła usta, aby coś powiedzieć, gdy mój telefon zawibrował.
Sam: Wyjdź na korytarz.
Vicky: Zdążyłeś wyjść z naszego pokoju.
Zostawiłam Niki samą w pokoju i wyszłam. Sam stał pośrodku drogi do swojego pokoju. Podeszłam do niego.
- Ślicznie wyglądasz. – wyczułam małe zdenerwowanie w jego głosie
- Tylko ty… - przerwał mi łącząc nasze usta, co było dziwne, bo nie spodziewałam się tego.
- Przepraszam… możesz ze mną chodzic? – zapytał po tym jak oderwał nasze usta
- Em… dla mnie to trochę za szybko, musze się zastanowić – powiedziałam i wróciłam do swojego pokoju
Usiadłam na łóżku i złapałam książkę leżącą na szafce nocnej. Przestałam myśleć i zaczęłam czytac. Po skończeniu jednego rozdziału spojrzałam na telefon. Na wyświetlaczu widniało: 19:00. Czyli, że mam godzinę na przygotowanie się. Poszłam do łazienki zabierając ze sobą wcześniej przygotowany strój. Zmyłam dotychczasowy makijaż i weszłam pod prysznic. Zafarbowałam końcówki na granatowo, a pozostałe włosy na fioletowy. Ubrałam skórzaną spódniczkę i czarny cropp top. Do tego czarne koturny. Czerwona szminka podkreśliła moje usta, a czarne kreski oczy. Paznokcie już wcześniej były pomalowane na fioletowo. Wyszłam z łazienki i usłyszałam trąbienie z dworu.
- Muszę leciec, miłego wieczoru. – powiedziałam i złapałam skórzaną kurtkę z wieszaka
- Wrócisz na noc? – zapytała
- Nie, raczej nie. – krzyknęłam zamykając drzwi
Dwa czarne samochody stały przed drzwiami, wsiadłam do tego bliżej mnie. Otworzyłam drzwi pasażera i usiadłam.
- Wyglądasz gorąco. – podejrzewam, że powiedział to Luke
Z tyłu siedział Zayn, Liam i Luke. Jake prowadził.
- Kto jedzie za nami? – zapytałam
Nie znałam tam zbyt wielu osób. Dowiedziałam się, że w drugim samochodzie siedzi Kate, Alex, Madie Selena i Niall. Teraz cieszę się, że wybrałam akurat ten strój. Dojechaliśmy do klubu. Jake zatrzymał się i wysiadłam pierwsza. Z daleka było słychać głośną muzykę. Z drugiego samochodu wysiadły cztery dziewczyny, następnie Lang Rover odjechał z piskiem opon. Grupka podeszła do mnie. Przywitały się. Razem z chłopakami poszliśmy do wejścia. Było bardzo tłoczno, usiedliśmy przy dużym stoliku w rogu sali. Zamówiliśmy drinki. Zaczęła się jakaś piosenka, chyba była to Iggy Azzela. Podszedł do nas jakiś chłopak.
- Zatańczysz? – skierował to do mnie. Uśmiechnęłam się.
- Jak ją dotkniesz to urwę ci łeb. – odezwał się Jake, a reszta chłopaków przytaknęła
Chłopak chyba się przestraszył i odszedł od nas.
- Dzięki – powiedziałam sarkastycznie
- Nie był ciebie wart – odpowiedział

Piosenka się skończyła, i DJ puścił zupełnie nie znajomą mi muzykę. Podeszłam do Jake i krzyknęłam wyciągnęłam go na parkiet, nie był zbyt chętny, ale przekonałam go argumentami, że przestraszył mi partnera. Tańczyliśmy dwie piosenki i wróciliśmy do stolika. Zostali tam tylko Luke, Alex i Selena. Zaczęłam rozmawiac z Selly. Poznałam ją bliżej, myślę, że jest miła. Mogłabym się z nią zaprzyjaźnić. Dużo mówiła o jakimś chłopaku myślę, że ona do niego coś czuję. Wyszłyśmy na chwilę na dwór, żeby trochę odpocząć od hałasu. Po chwili przyszła po nas Kate i wróciłyśmy z nią do środka. Na stoliku wyłożony w krótkie linie był biały proszek. Jake podał mi zwinięty banknot. Już się schylałam, gdy Alex się odezwał:
- Vicky? Słodki pierwszak?
- A co, suko? Myślisz, że tego wcześniej nie robiłam? – powiedziałam jakby to było oczywiste
Ponownie się schyliłam, przyłożyłam banknot lewej dziurki, a prawą przycisnęłam palce. Wciągnęłam biały proszek. Otarłam ręką nos. Tak wiem, jestem na pierwszym roku i jak niektórzy mówią powinnam dopiero tego wszystkiego próbować. Niestety, to nie w moim typie. Po następnych paru dawkach proszku, kilkunastu drinkach i wielu innych zdarzeniach wypełnionych tańcem…. urwał mi się film. Otworzyłam na chwilę oczy. Siedziałam z podwiniętymi nogami na przednim siedzeniu jakiegoś nieznanego mi samochodu. Czułam zapach alkoholu zmiksowany z papierosami. W samochodzie panowała cisza, przerywał ją bełkot z tylnego siedzenia. Powtórnie zasnęłam. Poczułam jak ktoś wkłada jedną rękę pod moje kolana, a drugą pod plecy podnosząc mnie. Widocznie Jake nie jest aż tak pijany. Splotłam palce za jego szyją. Chyba zmienił perfumy bo nie jest to ten zapach, który pamiętam. Wtuliłam w jego ramię głowę. Żeby upewnić się, że niesie mnie mój przyjaciel włożyłam jedną rękę pod jego koszulkę w poszukiwaniu blizny, która ma na prawej łopatce. Nie znalazłam jej.
- Nie jesteś Jake. – powiedziałam
- Możesz mnie pocałować tak jak jego. – rozpoznałam ten głos z tego dnia kiedy krzyczał z góry.
Czy on mnie śledzi?
- Zostaw mnie. Ostrzegam, mój krzyk jest porównywalny z głośnością lecącego samolotu, więc.
Poczułam ten uśmiech wkradający się na jego twarz. Kopnął drzwi i położył mnie na łóżku. W pokoju było ciemno i widziałam tylko rysy.
- Gdzie jest Jake? – szybko wytrzeźwiałam   
- Leży nieprzytomny w moim samochodzie, nie mam ochoty go wnosic do góry. Jego łóżko jest wyniesione, więc zostało tylko moje… Nie powinnaś tak spac. – wytłumaczył – Idę wziąć prysznic.
Czyli jestem w bractwie. Wszedł do łazienki. Wstałam i podniosłam czystą bluzkę leżącą na starej szafce Jake. Zdjęłam crop top i założyłam bluzkę z wzorem kolorowej czaszki. Sięgała mi do kolan. Zrzuciłam spódnicę. Wróciłam do łóżka i otuliłam się kołdrą. Zostawiłam moje ubrania na podłodze. Chłopak wyszedł z łazienki i położył się obok mnie. Zwaliłam go z łóżka, udało mi się to tylko dlatego, że się tego nie spodziewał i nie mógł się obronić.
- Śpisz na podłodze – mruknęłam
Doszło do mnie jęknięcie z jego strony, ale nie stawiał oporu. 
          =================================================================
Rozdział z dedykacją dla Julki mojej najlepszej przyjaciółki za to że mnie mnie wspiera. Kazała mi dziś to wstawić więc jest. Jest również moją fanką, jedynką fanką. Dziękuję 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz