Rozdział 2



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziły mnie zbyt mocne promienie słońca. Niki była w łazience i chyba brała prysznic, słyszałam jej śpiew Maejor Ali - Lolly ft. Juicy J, Justin Bieber. Lubię tą piosenkę, więc zaczęłam z nią śpiewać. Uklęknęłam przy walizce w poszukiwaniu stroju na dzisiaj. Wybrałam czarne dopasowane jeansy, bluzę z napisem "Make a wish..." I białe nike za kostkę. Przebrałam się i Niki wyszła z łazienki, poszłam zafarbowałac końcówki na niebiesko. Pomalowałam się i byłam gotowa.
- Ma ktoś z was samochód? - Zapytałam i opadłam na swoje łóżko
- Hm...? Sam? Tak, Sam chyba ma. - Mruknęła zamyślona
- To... Em pójdę się go zapytać. Gdzie...? - Chciałam się zapytać, ale przerwałam mi mówiąc - Na końcu korytarza po prawej - uśmiechnęła się i poruszała brwiami
Prychnęłam i wyszłam z pokoju. Poszłam zgodnie ze wskazówkami. Zapukałam do drzwi. Usłyszałam, ‘kto to?'. Rozpoznałam głos Sama, więc nie przejęłam się pytaniem, złapałam za klamkę i weszłam. Zastałam go siedzącego na kanapie i grającego w jakąś grę.
- Więc dlatego nie mogłeś mi otworzyć? - Spytałam siadając obok niego, udałam urażoną
Cmoknął mnie w policzek, uśmiechnęłam się zadowolona i przeszłam do rzeczy. Niki dobrze wiedziała. Sam ma samochód. Spędziłam trzy godziny w pokoju Sama. Zadzwoniłam do Jake parę minut przed wyjazdem.
- Hej! - Zaczęłam pełna entuzjazmu
- Mówiłem ci, żebyś nie dzwoniła codziennie, bo się przyzwyczaję.
- Dzwoniłam tydzień temu! - Zaczęłam się bronić - Gdzie jesteś?
- W bractwie? - Zapytał zdziwiony, myślę, że nic nie podejrzewa
- Wyjdź za dwie minuty przed budynek. - Powiedziałam szybko i rozłączyłam się za nim mógł zareagować
Po chwili byłam już pod męskim bractwem. Wysiadłam z samochodu i pomachałam Samowi. Jake niewiadomy niczego wyszedł przed bractwo.
- Jake!!! - Krzyknęłam, nawet nie wiedziałam, że będę taka szczęśliwa, gdy go zobaczę
Odwrócił głowę w moją stronę i odkrzyknął rozkładając ramiona - Vicky!? - Biegłam w jego stronę. Rzuciłam mu ręce na szyję i mocno uścisnęłam. Jego ręce powędrowały na moją talię i przycisnęły mnie jeszcze bardziej. Odchyliłam głowę żeby na niego spojrzeć. Oparł swoje czoło o moje. Można powiedzieć, że jesteśmy BARDZO bliskimi przyjaciółki.
- Pocałuj mnie - mruknął, skłamałabym gdybym powiedziała, że mnie nie zdziwił - Całowałaś mnie już, a chce zobaczyć ich reakcje.
Rzeczywiście staliśmy dość blisko drzwi i było słychać głosy ze środka:, „Kto to?", "Jake ma dziewczynę?", "Kurewsko piękna". Podobało mi się to. Zbliżyłam nasze usta, najpierw niby nic, ale potem zmieniło się to w namiętny pocałunek. Już zapomniałam jak smakują jego usta, byliśmy kiedyś razem, ale to nie wypaliło. Po około minucie oderwaliśmy się od siebie.
- Ty masz kolczyk w języku? - Zapytał, w odpowiedzi go pokazałam.
Mam też w pępku, ale o tym już wie. Mówiłam mu kiedyś przez telefon. Widocznie mu się to przypomniało, więc wepchnął rękę pod moją bluzę i go dotknął. Nie protestowałam, bo szybko ją wyjął. Weszliśmy do środka. Zwaliłam swoje nike i poszłam za Jake do salonu. Bractwo było bardziej nowoczesne niż mój akademik. Na kanapie siedziała dwójka chłopaków nie licząc Jake. Z dwóch stron kanapy stał jeden fotel. Również były zajęte. Przedstawili się jako Alex, Zayn, Liam i Luke. Usiadłam na kanapie pomiędzy Lukiem i Jake. Chłopacy oglądali jakiś mecz, lubię gra w piłkę, ale nie przepadam za jej oglądaniem. Oparłam się i odchyliłam głowę do tyłu. 
- Ej stary! To wy um... jesteście? - Zapytał Zayn, przygryzłam wargę, żeby się nie roześmiać.
Czekałam na reakcję Jake. Poczułam jak ktoś kładzie ręce na moich biodrach i podnosi do góry. Jake posadził mnie na swoich kolanach. Posłałam mu ostrzegawcze spojrzenie. Westchnął. 'Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi' wydusił. I posadził mnie na swoje miejsce. Oparłam głowę o jego ramię, słuchałam jak Jake opowiada jak się poznaliśmy. Niedaleko nas jest boisko do piłki nożnej, często tam chodzimy. Pięć lat temu złożyło się tak, że ja i on byliśmy kapitanami przeciwnych drużyn. No i był remis. My, jako oboje o silnych charakterach, nie daliśmy za wygraną. Był rewanż, przegrany miał zabrać wygranego do Maca. Przegrałam. I tak Jake zapłacił, ‘bo jako chłopak czuł się do tego upoważniony' ta. Od tamtej pory jakoś się znosimy.
- Ugh... Dopiero jest 16. Idziemy do jakiegoś Maca, czy coś? Nie znam tych terenów. Jakiś Subway? Starbucks? Może kino? - Zapytałam zmieniając temat, nie chce tego tygodnia przesiedzieć w pomieszczeniu.
- Subway jest tu niedaleko, możemy się przejść. - Odpowiedział Liam
Wstałam. Podbiegłam do telewizora i wyłączyłam go. Dobiegło do mnie z ich strony jęknięcie. Wpadłam jeszcze do kuchni. Otworzyłam lodówkę, wyciągnęłam wodę i upiłam kilka łyków. Wróciłam do salonu. Żaden się nie ruszył. Wskoczyłam na mały stolik stojący na przeciwko kanapy.
- RUSZCIE TYŁKI SUKI!!! - Krzyknęłam, naprawdę mam dość siedzenia na dzisiaj.
- Moja krew. - Powiedział śmiejąc się Jake
Prawie, że doczołgali się do korytarza i wszyscy zaczęli zakładać buty. Luke jeszcze przed wyjściem krzyknął: 'Nialler idziesz?" Z góry ktoś odkrzyknął stanowczym i... Seksownym głosem 'NIE'. Uniosłam brwi w pytającym geście. Alex mi wytłumaczył, że też tu mieszka i, że tak jakby prowadzi to bractwo, jest też kapitanem drużyny piłkarskiej. Oczywiście Jake jest w tym wszystkim drugi. Mieszkają nawet w tym samym pokoju – jak na razie. W drodze gadałam z Jake, a reszta mam się przysłuchiwała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz