- Lubisz Starbucks, suko? – Zaczął Jake
- Nawet, jest trochę oklepany, ale w
razie gdyby nic innego nie było w pobliżu może być. – Wyznałam – Wiesz, w
Londynie jest parę chłopaków, których musisz pobić? – Chłopacy spojrzeli na nas
pytająco
- Kiedyś pobiłem jej byłego chłopaka i
jeśli jakiś inny jej dokuczał czy coś, przez tydzień nie mógł się podnieś. – Wytłumaczył
- Trudno też było rządzić
szkołą/podwórkiem samej? – Tak my byliśmy tymi, którzy rządzili. Taka paczka,
której każdy się słuchał i chciał się z nami zadawać.
- Tak sądzę, te suki nie zasługują na
nasze towarzystwo. – Powiedział Jake, na co zareagowałam śmiechem.
Przed nami pojawiłam się restauracja.
Weszliśmy do środka i usiedliśmy na końcu przy stoliku od okna. Utkwiłam między
Lukiem a Alexem, gdy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na telefon: „Nieznany”.
- Halo? – Powiedziałam trochę zmieszana
- O której cię odebrać? – Odpowiedział
pytaniem na pytanie
- Sam? – Rozpoznałam jego głos –
przespaceruję się.
- Ach… okay – rozłączył się
Choć Jake pytał nie miałam ochoty im
powiedzie z kim gadałam. Poszłam z Liamem zamówić dla wszystkich po shake’u. Z
Suwbay’a wyszliśmy za godzinę. Szliśmy chodnikiem z daleka było słychać śpiew
chłopaka siedział na schodach wejścia do kina i grał na gitarze. Śpiewał do
tego jakąś piosenkę Eda chyba Sing. Podbiegłam do niego i zaczęłam śpiewać z
nim. Właściwie to się drzeć. Wrzuciłam mu do futerału parę drobnych. Kręciłam
się wokół siebie i głośno śmiałam. „Skąd ona ma tyle energii?” – Usłyszałam
głos Jake.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnym dniem była środa, nie poszłam
do chłopaków do bractwa tylko zostałam w akademiku. Dokładniej w pokoju Sama.
Po tym jak wstałam i się ogarnęłam miałam dziwną ochotę wytłumaczyć mu co
wczoraj robiłam. Zapukałam do drzwi i bez odpowiedzi weszłam do pokoju.
Zobaczyłam Avana leżał i wpatrywał się w sufit. Przywitałam się. Usiadłam obok
niego. Sam brał chyba prysznic, bo było słychać dźwięki wody. Po paru minutach
ubrany i z mokrymi włosami Sam wszedł do pokoju. Nie spodziewał się mnie rano w
jego pokoju. Usiadł po między mną a Avanem. Potargałam jego mokre włosy, zawsze
lubiłam tak robić Jake’owi. Avan na chwilę wyszedł i wrócił z Nicole. Coś się
tu dzieje. We czwórkę poszliśmy na spacer do najbliższego parku. Jakoś tak
minął nam dzień. Gdy leżałam już w łóżku, myślałam o wyglądzie tego
tajemniczego chłopaka z bractwa, miał taki wspaniały głos. Myślałam też o
Kaitlyn; ciekawe co teraz robi? Z moich myśli wyrwał mnie dźwięki mojego
telefonu. Dostałam SMS-a. Odblokowałam telefon i nacisnęłam ikonkę.
Sam: Dobranoc
Czy wszystkim wysyła takie wiadomości?
Nigdy nie pisałam z nikim w ten sposób, nawet z Jake. Pierwszy mój SMS o takiej
treści. Uśmiechnęłam się na myśl o Samie. Odpisałam:
Vicky: Dobranoc.
Nie zdążyłam odłożyć telefonu na szafkę,
mój telefon znowu zadrżał.
- Sam? – Zapytała Niki
Spojrzałam na telefon. Tym razem był to
Jake.
- Nie. Jake. – Nie wspomniałam nic o
wiadomości od Sama, nie chcę żeby coś sobie myślała
Jake: Jutro o 20 idziemy do klubu, będę po cb za
15.
Vicky: W czwartek?
Jake: Mamy wolny tydzień.
Vicky: Okay x
Teraz znowu zastanawiałam się w co się
jutro ubiorę, czy Niall tam będzie, jak się umaluję i w ogóle. Zamknęłam oczy
śpiewając w głowie Roger Rabbit. Już prawie zasypiałam gdy Nicole się odezwała.
- Jake? Jake z bractwa? Czyli zadaję się
z tą popularną. – Powiedziała. Musiała się nad tym długo zastanawiać
- Tak i się do tego przyzwyczaj. – Powiedziałam
i usnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz